„Funkcja ambasadora w Rosji była chyba najtrudniejszym zadaniem w mojej karierze” – mówi BBC Lynne Tracy, ambasador USA w Moskwie w latach 2023–2025. Kiedyś przetrwała zamach w pakistańskim Peszawarze, a mimo to pracę w Rosji uważa za trudniejszą. Pięciu zachodnich dyplomatów, którzy służyli w Moskwie po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, opisało BBC stałą inwigilację, próby werbunku personelu, zastraszanie rosyjskich rozmówców i paraliż finansowy ambasad. Poziom presji porównują z czasami zimnej wojny, gdy KGB śledziło dyplomatów „pyłem szpiegowskim” i ukrywało podsłuchy w prezentach. Wojna w Ukrainie trwa piąty rok. Placówki państw uznanych przez Kreml za „nieprzyjazne” są wyludnione po wzajemnych wydaleniach, a ich pracownicy coraz bardziej odcięci od kraju, który mają rozumieć i opisywać swoim rządom.
Trudniej niż pod lufami w Peszawarze
Lynne Tracy przepracowała w dyplomacji 30 lat. Była w Armenii, w kilku państwach Azji Środkowej i w Pakistanie (BBC News Russian). W sierpniu 2008 r. kierowała amerykańskim konsulatem w Peszawarze, około 40 minut drogi od granicy z Afganistanem. Rano, gdy jechała do pracy, dwóch mężczyzn z karabinkami AK-47 wyskoczyło z terenowego land cruisera i ostrzelało jej opancerzony samochód. Kierowca wrzucił wsteczny bieg i wycofał się pod rezydencję. Nikt nie zginął (NBC News/AP).
Mimo to Peszawar wspomina jako placówkę w pewnym sensie łatwiejszą od Moskwy. „Tam wciąż czułam, że pewne rzeczy zależą ode mnie. Wiele zagrożeń mogliśmy ograniczyć. Moskwa była trudniejsza z powodu ogromnej niepewności” – powiedziała BBC. Głównym źródłem tej niepewności była, jak wspomina, nieustanna presja rosyjskiego kontrwywiadu (BBC). Kontrwywiad to działalność służb polegająca na wykrywaniu i neutralizowaniu działań obcych wywiadów. W Rosji odpowiada za nią przede wszystkim Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB), główna następczyni radzieckiego KGB.
Tracy zna Moskwę z kilku epok. Pierwszy raz przyjechała tam pod koniec zimnej wojny, tuż po studiach z sowietologii, do pracy kontraktowej w wydziale konsularnym. W latach 2014–2017 była zastępczynią szefa misji (BBC News Russian). W grudniu 2022 r. Senat USA zatwierdził jej nominację na ambasadora stosunkiem głosów 93 do 2 (Voice of America). Była pierwszą kobietą na tym stanowisku w historii (BBC News Russian). Do Moskwy przyjechała w styczniu 2023 r. Gdy składała w rosyjskim MSZ kopie listów uwierzytelniających, pod budynkiem czekali demonstranci skandujący antyamerykańskie hasła. Wyjechała 27 czerwca 2025 r. (Reuters). Od tego czasu ambasadą kieruje chargé d'affaires a.i. J. Douglas Dykhouse (Ambasada USA w Rosji). Chargé d'affaires ad interim to dyplomata, który tymczasowo kieruje placówką pod nieobecność ambasadora. Następcy Tracy Waszyngton do dziś nie wyznaczył.
Pięciu dyplomatów, jedna diagnoza
Materiał przygotowała Liza Fokht, starsza reporterka BBC News Russian. Rozmawiała z pięcioma dyplomatami z USA, Wielkiej Brytanii i państw europejskich, którzy pracowali w Rosji po lutym 2022 r. Część z nich zgodziła się mówić wyłącznie anonimowo, żeby nie narazić kolegów, którzy wciąż pracują w Moskwie (BBC News Russian). Pod nazwiskiem wypowiedzieli się Lynne Tracy i Pierre Lévy, ambasador Francji w Rosji w latach 2020–2024 (BBC).
Wszyscy opisują podobny obraz. Zachodni ambasadorowie w czasie zimnej wojny odgrywali w Moskwie kluczową rolę i pomagali rozładowywać napięcia nawet w najgorszych momentach. Dziś przedstawiciele państw uznanych przez rząd Władimira Putina za „nieprzyjazne” są pod stałą obserwacją, w izolacji i coraz bardziej odcięci od rosyjskiego społeczeństwa (BBC).
Rozmówcy BBC przyznają, że rosyjscy dyplomaci na Zachodzie również skarżą się na presję służb, obserwację, a nawet próby werbunku. Takie zarzuty formułował m.in. były ambasador Rosji w USA Anatolij Antonow. Tracy ocenia jednak, że skala tych działań jest nieporównywalna: „Nie sądzę, by skala i zakres czegokolwiek, co dotyczyło monitorowania Rosjan, kiedykolwiek dorównały zasobom i metodom użytym przeciwko naszej ambasadzie w Moskwie” (BBC News Russian).
Pył szpiegowski i podsłuch w godle
Dyplomaci porównują obecne warunki do zimnej wojny. Wtedy zachodnie ambasady były pod obserwacją fizyczną, w prezentach ukrywano urządzenia podsłuchowe, a do śledzenia urzędników używano „pyłu szpiegowskiego” – niemal niewidocznej substancji chemicznej (BBC). Oba przykłady są dobrze udokumentowane.
Najsłynniejszy podsłuch w historii dyplomacji trafił do rezydencji ambasadora USA 4 sierpnia 1945 r. Radzieccy pionierzy wręczyli ambasadorowi Averellowi Harrimanowi ręcznie rzeźbioną replikę Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych jako symbol wojennego sojuszu. W godle ukryto urządzenie, które Amerykanie nazwali później „The Thing” (ang. „Rzecz”) (Wikipedia – The Thing). Zaprojektował je Lew Termen, wynalazca instrumentu elektronicznego nazywanego od jego nazwiska thereminem (Crypto Museum). Podsłuch nie miał baterii ani aktywnych elementów elektronicznych. Był pasywnym rezonatorem, który uruchamiała dopiero wiązka radiowa o odpowiedniej częstotliwości, wysyłana z zewnątrz. Przez siedem lat nie wykryły go służby bezpieczeństwa ambasady (BBC Culture). Odkryli go dopiero w 1952 r. w rezydencji ambasadora Joseph Bezjian, technik bezpieczeństwa Departamentu Stanu (National Security Agency).
Sprawa „pyłu szpiegowskiego” wyszła na jaw w sierpniu 1985 r. Departament Stanu oskarżył wtedy KGB, że od lat pokrywa klamki, kierownice i inne przedmioty niewidocznym proszkiem, by śledzić przemieszczanie się i kontakty amerykańskich dyplomatów. Substancję zidentyfikowano jako NPPD (nitrofenylopentadienal), związek mutagenny, czyli zmieniający materiał genetyczny komórek, potencjalnie rakotwórczy (Los Angeles Times). Według informacji przekazanych Kongresowi wpadka nastąpiła przez nadgorliwość: funkcjonariusz KGB nałożył na kierownicę samochodu ambasady tyle proszku, że utworzył widoczny żółty nalot. Pracownik placówki zgłosił to przełożonym (The Washington Post). Ambasada USA poinformowała o sprawie około 25 dyplomatów innych państw. Agencja TASS nazwała zarzuty „absurdalnymi wymysłami” (Los Angeles Times).
Alan Mustard, w latach 80. zastępca attaché rolnego ambasady USA, opowiada BBC, że oficerowie bezpieczeństwa uprzedzali go wtedy, iż podczas zwykłego spaceru po mieście może go śledzić nawet 20 osób. „Czasem chcą, żebyś wiedział, że są. To była forma zastraszania” – mówi. Wracając z zimowych wyjazdów, zastawał otwarte okna, popękane od mrozu rury albo wyłączoną lodówkę. Raz ktoś wlał olej napędowy do baku jego benzynowego samochodu. Mustard dodaje jednak, że praca dyplomatyczna była wtedy bardziej merytoryczna niż dziś, bo obie strony stawiały sobie za cel unikanie nieporozumień, które mogły doprowadzić do wojny jądrowej (BBC News Russian).
„Spodziewaj się kamer w każdym pokoju”
„Spodziewaj się podsłuchów, spodziewaj się kamer w każdym pokoju swojego domu” – takie ostrzeżenie usłyszał przed wyjazdem do Moskwy jeden z byłych ambasadorów europejskich (BBC). Inny dyplomata, który wciąż pracuje w Rosji, mówi, że stała obserwacja jest „częścią jego codzienności”. Szczególnie widać ją w podróżach poza stolicę. Pracowników ambasady USA obowiązuje dodatkowo formalny zakaz wyjazdów dalej niż 25 mil (około 40 km) od Moskwy bez zgody władz. Podobne ograniczenia dotyczą rosyjskich dyplomatów w USA (BBC News Russian).
Według rozmówców BBC różnica w stosunku do czasów radzieckich polega na technice. Służby mogą dziś śledzić cudzoziemców przez telefony i inne urządzenia elektroniczne. Tradycyjna obserwacja fizyczna nadal jest jednak w użyciu, czasem prowadzona ostentacyjnie. Alexander Graf Lambsdorff, ambasador Niemiec w Rosji do lata 2026 r., opowiadał tygodnikowi „Der Spiegel” o spotkaniu z nauczycielami języka niemieckiego w Niżnym Nowogrodzie. „Obok nas siedziało dwóch zupełnie niepozornych młodych mężczyzn. Jeden z nich ustawił telefon tak, że nagrywał całą naszą rozmowę” – wspominał (BBC News Russian). W pożegnalnym wywiadzie dla „Spiegla” z lipca 2026 r. Lambsdorff podsumował trzy lata w Moskwie jako czas, w którym był „obserwowany, wzywany, ignorowany”, a sytuację w Rosji nazwał „pełzającą restalinizacją” (Der Spiegel). Kilka dni przed wyjazdem rosyjskie MSZ jeszcze raz go wezwało, tym razem z powodu krytycznego nagrania ambasady na Instagramie. Moskwa porównała działania informacyjne niemieckiej placówki do nazistowskiej propagandy (Der Spiegel).
Wiosną 2026 r. rosyjska telewizja państwowa pokazała, jak wygląda taka obserwacja od środka. 30 marca FSB nakazała drugiemu sekretarzowi ambasady brytyjskiej opuścić Rosję w ciągu dwóch tygodni. Zarzuciła mu „szpiegostwo gospodarcze” i podanie fałszywych danych we wniosku wizowym. Jednocześnie ostrzegła Rosjan przed jakimikolwiek kontaktami z pracownikami brytyjskiej ambasady. Londyn uznał to za zastraszanie, a zarzuty odrzucił jako bezpodstawne (Reuters, BBC). Materiały wyemitowane w telewizji składały się w dużej mierze z nagrań ukrytej kamery. Wynikało z nich, że służby śledziły dyplomatę niemal bez przerwy: podczas biegania wzdłuż moskiewskich nabrzeży, na nartach biegowych i na spotkaniach z rosyjskimi ekonomistami i przedsiębiorcami (BBC News Russian).
Zdarzają się też ataki fizyczne. Pod koniec maja 2025 r. we Władywostoku nieznani sprawcy pobili podczas oficjalnej podróży służbowej pracownika Delegatury Unii Europejskiej w Rosji. Fakt ten potwierdziła rzeczniczka Komisji Europejskiej (Parlament Europejski). Urzędnicy UE mówili „Spieglowi”, że mają „silne przypuszczenia” co do związków napastników z FSB (The Moscow Times). BBC datuje to zdarzenie na lato 2026 r. Dokumenty Parlamentu Europejskiego wskazują jednak jednoznacznie na maj 2025 r.
Wydział, który zajmuje się cudzoziemcami
Za presją na zachodnie ambasady stoi konkretna struktura. W 2023 r. „The Wall Street Journal” opisał Departament Operacji Kontrwywiadowczych FSB (DKRO). To mało znana jednostka z podwydziałami odpowiedzialnymi za cudzoziemców poszczególnych narodowości, w tym dyplomatów. Według dziennika jej funkcjonariusze śledzili znanych Amerykanów w Rosji, włamywali się do ich pokoi, by zakładać podsłuchy, werbowali informatorów wśród personelu biurowego ambasady USA i podsyłali młode kobiety żołnierzom piechoty morskiej z ochrony placówki. Dziennik przypisuje tej jednostce także zatrzymanie swojego reportera Evana Gershkovicha i niewyjaśnioną śmierć psa jednego z dyplomatów (The Wall Street Journal, IntelNews).
„The Wall Street Journal” pisał też, że amerykańscy dyplomaci w Moskwie po powrocie do domu zastawali ostentacyjnie poprzestawiane meble albo zauważali brak biżuterii. Przed wyjazdem do Rosji przechodzą specjalne szkolenie z tzw. moskiewskich reguł (ang. Moscow Rules). To nieformalny zbiór zasad bezpieczeństwa, wypracowany w czasie zimnej wojny. Jedna z nich brzmi: „Nie oglądaj się. Nigdy nie jesteś zupełnie sam” (BBC News Russian).
Celem są nie tylko dyplomaci, ale też ich rosyjscy współpracownicy. Jeden z byłych ambasadorów opowiada, że funkcjonariusze FSB próbowali zwerbować dwóch rosyjskich pracowników jego placówki. Mieli donosić o wszystkim, co dzieje się w ambasadzie. Obaj zgłosili to kierownictwu. „Ostatecznie musieliśmy ich zwolnić, bo w przeciwnym razie groziłoby im jakieś postępowanie karne” – mówi dyplomata. Przyznaje, że zwolnienie niewinnych ludzi było dla niego trudniejsze niż życie w atmosferze zastraszania (BBC, BBC News Russian). Pierre Lévy jako ambasador mieszkał na terenie placówki, więc służby nie miały do niego bezpośredniego dostępu. „Ale część ludzi z mojego zespołu zastraszano, w ich mieszkaniach przeprowadzano przeszukania” – mówi. BBC poprosiło rosyjskie MSZ o komentarz do tych incydentów. Nie otrzymało odpowiedzi (BBC News Russian).
Nie każdy wytrzymuje tę presję. Według jednego z byłych ambasadorów „ciągła paranoja” skłoniła kilku pracowników zachodnich placówek do odejścia z pracy. On sam po wyjeździe z Rosji jeszcze przez kilka miesięcy oglądał się za siebie i sprawdzał, czy nikt go nie śledzi (BBC).
Wydalenia jako broń
Wyludnienie ambasad to efekt wieloletniej spirali wzajemnych wydaleń. Osoba uznana za persona non grata (łac. „osoba niepożądana”) to dyplomata, wobec którego państwo przyjmujące cofa zgodę na pobyt. Musi on opuścić kraj w wyznaczonym terminie.
Ta spirala zaczęła się na długo przed wojną. W październiku 1986 r., w odwecie za wydalenie 55 radzieckich dyplomatów z USA, ZSRR wydalił pięciu Amerykanów i wycofał 260 obywateli radzieckich zatrudnionych w ambasadzie USA w Moskwie i w konsulacie w Leningradzie (Los Angeles Times via CIA Reading Room). Według ambasady USA w tej liczbie było 11 osób z obsługi Spaso House, rezydencji ambasadora (Ambasada USA w Rosji). Zanim z kraju przyjechali następcy, zawodowi dyplomaci sami myli samochody i rozładowywali ciężarówki z dostawami. Tracy, która trafiła wtedy do Moskwy, mówi, że właśnie to doświadczenie przekonało ją do objęcia placówki w 2023 r. „Zrozumiałam, że ambasada jest w bardzo trudnym okresie. Uznałam, że wiedza o tym, co doprowadziło do obecnego stanu, może się przydać” (BBC News Russian).
W lipcu 2017 r. Putin nakazał zmniejszyć personel amerykańskich placówek dyplomatycznych w Rosji o 755 osób, do 455. Był to odwet za nowe sankcje uchwalone przez Kongres (BBC). W kwietniu 2021 r., po tym, jak Czechy oskarżyły rosyjski wywiad o wysadzenie składów amunicji we Vrběticach w 2014 r., Kreml wprowadził listę „państw nieprzyjaznych”. Kraje z tej listy mogą mieć ograniczone lub całkowicie zakazane zatrudnianie Rosjan w swoich placówkach. 14 maja 2021 r. rząd Rosji opublikował listę z dwoma państwami: USA i Czechami. Ambasada czeska mogła zatrudniać najwyżej 19 obywateli Rosji, amerykańska – żadnego (The Moscow Times/AFP). Ambasada USA musiała zwolnić 75 proc. personelu konsularnego i ograniczyć usługi do przypadków nagłych (Reuters). Po inwazji na Ukrainę lista objęła dziesiątki państw: wszystkie kraje Unii Europejskiej, Wielką Brytanię, USA, Kanadę, Szwajcarię, Australię, Nową Zelandię, Japonię, Singapur i Koreę Południową (BBC News Russian).
Do 6 kwietnia 2022 r. państwa europejskie wydaliły ponad 330 rosyjskich dyplomatów. (Anadolu Agency). Według analizy opublikowanej w „International Journal of Intelligence and CounterIntelligence” od lutego 2022 r. 34 państwa, głównie europejskie, wydaliły ponad 700 pracowników rosyjskich placówek dyplomatycznych (Taylor & Francis). Moskwa za każdym razem odpowiadała tym samym. Spirala trwa: w lipcu 2026 r. Rosja wydaliła dwóch dyplomatów włoskich, w sierpniu – rumuńskiego (Reuters, Reuters). 23 października 2026 r. Austria uznała za persona non grata czterech rosyjskich dyplomatów z Wiednia. Od 2020 r. wydaliła ich już 18 (Reuters).
Według Pierre'a Lévy'ego rosyjskie wydalenia nie są przypadkowe. Wiosną 2022 r. Moskwa uznała za persona non grata około 40 jego podwładnych, w tym administratora finansowego i informatyków. Lévy uważa, że rosyjskie służby dokładnie wiedziały, bez których pracowników ambasada zostanie sparaliżowana (BBC News Russian).
Ambasador w pustej placówce
Pewien europejski dyplomata przyleciał na moskiewskie lotnisko Wnukowo późnym latem 2022 r., by objąć funkcję ambasadora. Od razu usłyszał od władz, że ma dwa tygodnie na zwolnienie większości personelu miejscowego. Kilku dyplomatów jego kraju wydalono już wcześniej w ramach retorsji. „Bardzo ciepłe powitanie” – mówi z ironią. W placówce, która wcześniej zatrudniała kilkadziesiąt osób, został z jednym dyplomatą. „Czułem się skrajnie samotny”. Wkrótce Putin ogłosił aneksję czterech ukraińskich obwodów i częściową mobilizację, a z Rosji zaczęli masowo wyjeżdżać mężczyźni w wieku poborowym. Ambasador musiał analizować te wydarzenia niemal sam. Posiłki z kraju dotarły dopiero po miesiącach, bo Rosja zwlekała z wydaniem wiz (BBC News Russian).
Ambasadorowie zaczęli pożyczać sobie personel. Jednego z rozmówców BBC kierowca z zaprzyjaźnionej ambasady zawiózł na spotkanie w rosyjskim MSZ. Gdy dyplomata skarżył się rosyjskiemu urzędnikowi na braki kadrowe, ten radził mu się nie przejmować: „Przynajmniej wciąż macie kucharza”. Moskwa uzasadnia zwłokę z wizami „zasadą wzajemności”, czyli odpowiedzią na podobne utrudnienia dla rosyjskich dyplomatów na Zachodzie. Tracy przyznaje, że rosyjscy dyplomaci w USA też mają kłopoty, ale zauważa: „To, czego my odmawialiśmy w sprawach wizowych, i to, czego odmawiali oni, nie było tym samym” (BBC News Russian).
Ambasada USA odczuła braki kadrowe szczególnie dotkliwie, bo zakaz zatrudniania obcokrajowców obowiązuje ją od 2021 r. Najbardziej brakowało ludzi w dziale technicznym. Nawet drobna awaria, na przykład przeciekająca rura, mogła urosnąć do poważnego problemu i zabierała czas dyplomatom (BBC). Kompleks ambasady przypomina twierdzę z mieszkaniami i własną infrastrukturą. Po odejściu miejscowych pracowników zniknęła też wiedza o tym, jak go utrzymać (BBC News Russian).
Walizka rubli
Sankcje nałożone przez Zachód na Rosję uderzyły także w zachodnie ambasady. Rosyjskie banki odcięto od SWIFT, międzynarodowego systemu komunikacji między bankami, przez który przechodzi większość przelewów transgranicznych. Mastercard i Visa zawiesiły działalność w Rosji. Wiele ambasad miało kłopot z pokryciem bieżących wydatków (BBC). Dyplomaci zaczęli wymieniać się doświadczeniami, „jak przetrwać z zamrożonym kontem bankowym” (BBC News Russian).
Jednemu z byłych ambasadorów skończyła się gotówka i nie miał z czego wypłacić pensji. Pomógł mu przypadek. Wydalano wtedy z Rosji dyplomatę innego państwa. „Zadzwoniłem do niego i powiedziałem: jeśli sprzedasz samochód, a ja kupię od ciebie ruble, dopilnuję, żeby pieniądze trafiły na twoje konto w twoim kraju”. Gotówkę przywieziono do ambasady w walizce i przeliczono maszynami do liczenia banknotów. „To kompletne szaleństwo. Ale trzeba było na to patrzeć z poczuciem humoru” – śmieje się dyplomata (BBC, BBC News Russian).
Nie zawsze było do śmiechu. Tracy wspomina, że w pierwszym okresie ambasada musiała zastanawiać się, co zrobić, gdy ktoś będzie pilnie potrzebował pomocy lekarskiej. „Przewidywane koszty leczenia w nagłych przypadkach były bardzo wysokie. Wymagano płatności gotówką, bo przez sankcje karty kredytowe przestały działać, a ludzie zwykle nie trzymają w domu pięciu tysięcy dolarów. Przez pewien czas baliśmy się, że ktoś nie dostanie pomocy na czas albo nie dostanie jej wcale, bo nie będzie mógł zapłacić”. Ambasada w końcu znalazła rozwiązanie, ale zajęło to czas (BBC News Russian).
Problemem stała się też logistyka. Bezpośrednie połączenia lotnicze i kolejowe z Europą zniknęły. Rosyjskie linie lotnicze straciły zachodnie certyfikaty bezpieczeństwa. „Jeśli lecisz krajowym lotem, nawet Aeroflotem, nie jesteś ubezpieczony. Robisz to na własne ryzyko” – mówi Lévy. Francuscy dyplomaci ograniczyli podróże po Rosji do minimum i wybierali pociągi. Jeden z europejskich ambasadorów wspomina, że podczas buntu Grupy Wagnera i Jewgienija Prigożyna w czerwcu 2023 r. zastanawiał się z zespołem, czy w razie kryzysu w ogóle zdołają opuścić Rosję. „To było dość przerażające” (BBC News Russian).
Goście ambasady pod obserwacją
Kontakty z Rosjanami – elitami, naukowcami, ludźmi kultury – to dla dyplomatów podstawa pracy. Dzięki nim mogą zrozumieć, co dzieje się w kraju prowadzącym wojnę, i przekazać to swoim rządom. Właśnie te kontakty władze rosyjskie systematycznie ograniczają (BBC News Russian).
W połowie czerwca 2026 r. brytyjski ambasador Nigel Casey wydał tradycyjne przyjęcie z okazji urodzin króla Karola III. Rezydencja ambasadora stoi naprzeciwko Kremla. Przed budynkiem gości czekali funkcjonariusze, dziesiątki prokremlowskich aktywistów z hasłami „Sprzedają się za grosze” i „Punkt werbunkowy MI6” oraz reporterzy mediów państwowych, którzy wykrzykiwali pytania. Po przejściu przez ten kordon goście trafiali do policyjnych furgonetek. Policjanci z kamerami nasobnymi spisywali dane z paszportów, pytali, kto ich zaprosił i czy mają zgodę rosyjskiego MSZ (BBC News Russian). Jeden z gości określił atmosferę jako „bezprecedensową”. Od tamtej pory odmówił kilku zaproszeń do innych zachodnich ambasad, bo „nie był w stanie psychicznie” przejść przez to ponownie (BBC).
Według jednego z byłych ambasadorów funkcjonariusze FSB zwykle „odprowadzali” jego gości aż pod drzwi placówki (BBC). Rozmówców ambasad odstrasza też prawo karne. W lipcu 2022 r. do rosyjskiego kodeksu karnego dodano art. 275.1, który penalizuje „poufną współpracę z obcym państwem, organizacją międzynarodową lub zagraniczną”. Grozi za to od 3 do 8 lat pozbawienia wolności (TOT Insights, Agencja Unii Europejskiej ds. Azylu). Dwóch Rosjan, którzy wciąż spotykają się z ambasadorami, powiedziało BBC, że ich zdaniem ten przepis wymierzono właśnie w ludzi takich jak oni (BBC News Russian).
Niepisany zakaz rozmów
Rosyjscy urzędnicy pierwsi zerwali kontakty z zachodnimi dyplomatami. Relacje zredukowano do spraw technicznych, wymiany not dyplomatycznych i wezwań do MSZ. Nota dyplomatyczna to oficjalne pismo, którym państwa komunikują się przez swoje placówki. Jeden z byłych ambasadorów państwa UE wspomina, że przed lutym 2022 r. rzadko w ogóle chodził do MSZ, bo sprawy załatwiał bezpośrednio w resortach branżowych i władzach regionów. Wojna to uniemożliwiła (BBC News Russian).
„Wszystkim urzędnikom państwowym zakazano rozmów z zachodnimi dyplomatami, co od razu ogranicza ich [dyplomatów – red.] możliwości profesjonalnej pracy. Nie ma pisemnego rozkazu, ale wszyscy o tym wiedzą” – mówi BBC Aleksiej Wieniediktow, wieloletni redaktor naczelny zamkniętego radia Echo Moskwy, który nadal spotyka się z zagranicznymi dyplomatami. Według niego kontakty z placówkami „nieprzyjaznych” państw mogą utrzymywać wyłącznie urzędnicy MSZ i Jurij Uszakow, doradca Putina do spraw polityki zagranicznej (BBC News Russian). Od kwietnia 2022 r. rosyjskie Ministerstwo Sprawiedliwości uznaje Wieniediktowa za „agenta zagranicznego” (Meduza). Ten status nakłada w Rosji uciążliwe obowiązki i ma charakter stygmatyzujący.
Wieniediktow uważa, że izolacja zniekształca obraz Rosji w zachodnich stolicach. Latem 2026 r. jeden z zachodnich ambasadorów mówił mu o „katastrofie benzynowej w Moskwie”, choć paliwo, mimo wyraźnych niedoborów, było dostępne. Winą obarcza jednak władze: „Jesteście źle rozumiani właśnie przez własne działania, bo ambasadorowie nie mogą wykonywać swojej pracy” – mówi, że powtarzał rosyjskim urzędnikom (BBC, BBC News Russian).
Lévy przed inwazją miał sprawne kanały komunikacji z Kremlem i innymi instytucjami. Próbował je utrzymać, ale z czasem stawało się to coraz trudniejsze. „Pod koniec mojej misji urzędnicy nie chcieli ze mną rozmawiać. Dla wielu osób stałem się radioaktywny” – mówi. Przekaz bywał wyjątkowo niedyplomatyczny. W 2023 r. Dmitrij Rogozin, były szef rosyjskiej agencji kosmicznej Roskosmos, przysłał Lévy'emu odłamek pocisku, który według niego pochodził z francuskiej broni. W 2024 r. przed ambasadą Finlandii urządzono wystawę „Epizody fińskiej rusofobii” (BBC News Russian).
Moskwa otwarcie oskarża dyplomatów z „nieprzyjaznych państw” o szpiegostwo. Szczególnie ostro reaguje, gdy interesują się przejawami sprzeciwu wobec Kremla (BBC). Zachodni dyplomaci obserwują procesy polityczne, biorą udział w upamiętnieniach ofiar represji radzieckich i śledzą sprawy więźniów politycznych (BBC News Russian). 1 marca 2024 r. ambasadorowie USA, Francji i Niemiec byli wśród żałobników na pogrzebie Aleksieja Nawalnego w Moskwie (The Moscow Times, AP).
W izolacji ambasadorowie szukają informacji okrężną drogą, m.in. u dyplomatów z Indii, Chin i państw afrykańskich, które Rosja uznaje za „przyjazne”. „Oni wciąż mieli wiele kontaktów z urzędnikami, z [szefem MSZ Siergiejem] Ławrowem. Niektórzy przychodzili do mnie i mówili: on powiedział to i to. To było bardzo ważne” – mówi Lévy (BBC News Russian).
Polska bez oczu i uszu
Polska jest dobrym przykładem tego, jak daleko zaszła spirala. W listopadzie 2024 r. Warszawa zamknęła rosyjski konsulat w Poznaniu, w 2025 r. – w Krakowie i Gdańsku. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski uzasadniał to kampanią sabotażu prowadzoną przez rosyjskie służby. Rosyjskim dyplomatom, którzy zostali w Polsce, ograniczono swobodę przemieszczania się (Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP). Gdańsk zamknięto po sabotażu na linii kolejowej w listopadzie 2025 r. (Notes from Poland). Moskwa za każdym razem odpowiadała symetrycznie. Polski konsulat generalny w Petersburgu zamknięto po 52 latach działalności (MSZ RP), w sierpniu 2025 r. – w Kaliningradzie (MSZ RP), a po 30 grudnia 2025 r. – w Irkucku. Od tego czasu oba państwa utrzymują u siebie nawzajem wyłącznie ambasady (The Moscow Times, Notes from Poland).
Witold Jurasz, były polski dyplomata w Rosji i były chargé d'affaires RP na Białorusi, a dziś publicysta Onetu, w 2026 r. otwarcie nazwał zamknięcie rosyjskich placówek w Polsce błędem. „Zamknięcie rosyjskich placówek nie zmniejsza liczby aktów sabotażu w Polsce. Pozbawia nas natomiast oczu i uszu w Rosji. Rosja nigdzie nie zniknie. Musimy przynajmniej rozumieć, co się tam dzieje, żeby wiedzieć, jak reagować” – mówił, cytowany przez BBC (BBC News Russian). Już w listopadzie 2025 r. zwracał uwagę, że utrata ostatniego konsulatu w Irkucku utrudni opiekę nad Polakami i mniejszością polską w Rosji (Onet). Spór ten dobrze oddaje dylemat Zachodu: z jednej strony trzeba odpowiedzieć na wrogie działania i ograniczyć zaplecze rosyjskich służb, z drugiej – zachować własne zdolności obserwacji i analizy.
Dyplomaci jak generałowie
Zaraz po inwazji w wielu europejskich stolicach rozważano odwołanie ambasadorów na konsultacje albo całkowite wycofanie się z Rosji. Państwa bałtyckie obniżyły rangę stosunków dyplomatycznych. Pierre Lévy był przeciwnego zdania. „Pamiętam, że w dniu inwazji albo dzień później od razu zadzwoniłem do Paryża i powiedziałem, że to byłby błąd, bo potrzebujemy dyplomatów na miejscu. A jeśli zostanę wezwany na konsultacje, jest spora szansa, że nie pozwolą mi wrócić”. Wielu kolegów z francuskiej służby dyplomatycznej zakładało, że nie będzie miał co robić. „Było odwrotnie. Pracowałem bardzo dużo, z mniejszym zespołem. Naszym zadaniem było sprawić, żeby nasze władze rozumiały, co się dzieje i jakie sygnały płyną z Kremla” (BBC News Russian). Lévy kierował ambasadą od 7 stycznia 2020 r. do 6 sierpnia 2024 r., a jego następcą został Nicolas de Rivière (Wikipedia – Pierre Lévy). Swoje doświadczenia opisał w książce „Au cœur de la Russie en guerre” („W sercu Rosji w stanie wojny”) (Diploweb).
Inny były ambasador europejski mówi, że wojna całkowicie zmieniła rolę placówek. Wcześniej zajmowały się głównie handlem i wspólnymi projektami naukowymi, gospodarczymi i kulturalnymi. Taka współpraca stała się niemożliwa, ale znaczenie ambasad wzrosło. „Generałowie pokazują, co potrafią, w czasie wojny. Z dyplomatami jest tak samo. Kiedy robi się naprawdę trudno, każda rzecz, którą robisz, ma znaczenie” (BBC). „Nie ma rozmów telefonicznych, nie ma spotkań na szczeblu ministerialnym. Nasza praca stała się jeszcze ważniejsza, bo to my przekazywaliśmy rosyjskim władzom stanowiska naszych rządów” – dodaje (BBC News Russian).
Zachodni dyplomaci w Rosji wyznaczyli sobie kilka priorytetów poza opieką nad obywatelami i firmami swoich państw. Pierwszym jest utrzymanie przynajmniej jednego kanału komunikacji z rosyjskimi urzędnikami, by przekazywać stolicom rzetelny obraz sytuacji w kraju. Drugim, być może najważniejszym, jest ochrona personelu i utrzymanie ambasad w działaniu (BBC).
Ten priorytet wymaga ostrożności także wobec własnego rządu. Dyplomaci nie mogą stwarzać wrażenia, że relacje z Moskwą wracają do normy. Przed inauguracją Putina w maju 2024 r. w placówkach UE trwała debata, czy wysłać przedstawicieli na uroczystość. Zgodę z centrali dostali nieliczni, m.in. dyplomaci z Francji, Grecji, Węgier i Słowacji, i spotkała ich za to krytyka. „Rozmowa nie jest oznaką słabości” – mówi Lévy. Tracy przyznaje, że w Waszyngtonie ścierały się różne poglądy na skalę kontaktów z Rosjanami, a jedną z obaw było to, że rozmowy mogą legitymizować działania Putina. Sama opowiadała się za utrzymaniem komunikacji, by strony wciąż słyszały swoje stanowiska (BBC News Russian).
Surrealizm codzienności
Wielu rozmówców BBC opisuje w Moskwie poczucie surrealizmu. Niemal każdy kontakt z władzami i służbami kończył się konfliktem. Tymczasem zwykłe sprawy na ulicy wyglądały jak w każdej dużej europejskiej stolicy. „Poza ambasadą nigdy nie spotkałem się z wrogością” – mówi były ambasador europejski. Przechodnie chętnie rozmawiali z cudzoziemcem, a raz nieznajomy zaproponował, że zapłaci za jego kolację. Tracy namawiała swoich pracowników, żeby wychodzili poza mury ambasady, chodzili do muzeów i restauracji i „doceniali Moskwę i rosyjską kulturę” (BBC News Russian).
Kenneth Dekleva, były starszy lekarz i dyplomata Departamentu Stanu, powiedział w wywiadzie z 2026 r., że dyplomaci w Moskwie często przeżywają większy stres niż ich koledzy w strefach konfliktów czy w miastach o wysokiej przestępczości (BBC News Russian). Pierre Lévy podsumowuje to tak: „Przyjeżdżasz budować, a widzisz, jak wszystko się rozpada”.
Tracy opuściła Moskwę w 2025 r. z poczuciem, że zrealizowała główny cel misji: ambasada USA przetrwała i działała w takim zakresie, na jaki pozwalały okoliczności. Jest też dumna z tego, że jej zespół utrzymał więzi między Amerykanami a zwykłymi Rosjanami. „Gdy relacje między rządami są tak złe, kontakty między ludźmi są jeszcze ważniejsze. W pewnym momencie relacje między rządami będą miały szansę się poprawić, a te więzi pomogą tę poprawę przyspieszyć” (BBC, BBC News Russian).
