Tureckie służby antyterrorystyczne zbierały informacje o uczestnikach pokojowych demonstracji, które 24 czerwca 2026 r. odbyły się jednocześnie w Norwegii, Finlandii i Danii. Dane osób podejrzewanych o związki z ruchem Gülena trafiły do sądów i prokuratur w Turcji. Wynika to z opatrzonego klauzulą „tajne” pisma policji w Antalyi z 19 sierpnia, do którego dotarł szwedzki portal Nordic Monitor. Dokument jest kolejnym śladem zjawiska, przed którym od lat ostrzegają służby nordyckie: represji transnarodowych, czyli ścigania przez państwo swoich krytyków na terytorium innych krajów.
Dokument z klauzulą „GİZLİ”
Pismo opublikował 22 października Nordic Monitor, portal kierowany przez przebywającego w Sztokholmie tureckiego dziennikarza Abdullaha Bozkurta. Dokument, oznaczony klauzulą „GİZLİ” (tajne), wydała Wojewódzka Komenda Policji w Antalyi. Była to odpowiedź na polecenie z 11 sierpnia 2026 r., które wydał Departament Zwalczania Terroryzmu (Terörle Mücadele Daire Başkanlığı) Generalnej Dyrekcji Bezpieczeństwa (Emniyet Genel Müdürlüğü), czyli centrali tureckiej policji. Pismo podpisał zastępca komendanta wojewódzkiego Yasin Neciboğlu. Adresatem był II Wydział Karny Sądu Okręgowego w Antalyi, a kopię otrzymał krajowy Departament Zwalczania Terroryzmu (Nordic Monitor).
Według dokumentów policja analizowała zdjęcia i wpisy w mediach społecznościowych z demonstracji w Danii, Finlandii i Norwegii. Ustalała tożsamość uczestników, sporządzała listy nazwisk i zrzuty ekranu, a następnie rozsyłała materiały do wojewódzkich wydziałów antyterrorystycznych. Wydziały te dostały polecenie sprawdzenia osób, przeciw którym w Turcji toczą się już postępowania, i przekazania ustaleń sądom oraz prokuratorom (Nordic Monitor).
Do pisma dołączono protokół z czynności (Araştırma Tutanağı), który tego samego dnia o 16.20 sporządziło dwóch funkcjonariuszy pionu antyterrorystycznego w Antalyi. Dotyczy co najmniej jednej osoby – obywatela Wielkiej Brytanii, którego dane Nordic Monitor zaczernił. Policja uznała go za związanego z ruchem Gülena, nie przedstawiając dowodów, że podczas demonstracji użył przemocy lub popełnił przestępstwo. W aktach znalazła się m.in. fotografia uczestników w żółtych kamizelkach z symbolem dłoni (Nordic Monitor).
Protest w Strasburgu, echo na Północy
Demonstracje w trzech krajach nordyckich wyrażały solidarność z protestem, który 24 czerwca zorganizowała przed siedzibą Rady Europy w Strasburgu Peaceful Actions Platform – koalicja organizacji społecznych. Protestujący domagali się, by Turcja wykonywała wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w tym wyrok w sprawie Yalçınkaya (Nordic Monitor).
To orzeczenie ma kluczowe znaczenie dla zrozumienia sprawy. 26 września 2023 r. Wielka Izba ETPCz orzekła w sprawie Yüksel Yalçınkaya przeciwko Turcji, że skazanie nauczyciela za przynależność do organizacji terrorystycznej naruszyło Europejską Konwencję Praw Człowieka. Wyrok opierał się w decydującej mierze na tym, że oskarżony korzystał z szyfrowanego komunikatora ByLock. Trybunał stwierdził naruszenie zasady nullum crimen sine lege (brak kary bez podstawy prawnej), prawa do rzetelnego procesu i wolności zrzeszania się. Uznał też, że problem ma charakter systemowy: na rozpatrzenie czekało wtedy ok. 8,5 tys. podobnych skarg, a tureckie władze zidentyfikowały ok. 100 tys. użytkowników ByLock (ETPCz). Trybunał wydaje kolejne wyroki w podobnych sprawach – w jednym z ostatnich orzekł łącznie o 239 skargach (ETPCz).
Paradoks jest więc wyraźny. Ludzie, którzy w Oslo, Helsinkach czy Kopenhadze domagali się od Turcji przestrzegania wyroków europejskiego sądu, sami trafili do tureckich akt antyterrorystycznych.
Kim są „gülenowcy”
Ruch Gülena, określany przez zwolenników jako Hizmet („służba”), to wspólnota religijno-społeczna inspirowana nauczaniem duchownego Fethullaha Gülena, zmarłego w 2024 r. w USA (Turkish Minute). Prezydent Recep Tayyip Erdoğan ściga jego zwolenników od czasu śledztw korupcyjnych z grudnia 2013 r., które objęły jego otoczenie, a po nieudanym zamachu stanu w lipcu 2016 r. – za który Ankara obwinia ruch – uznał go za organizację terrorystyczną pod nazwą FETÖ (Stockholm Center for Freedom). Takiej kwalifikacji nie przyjęły ani Unia Europejska, ani Stany Zjednoczone, ani Norwegia, Finlandia czy Dania (Nordic Monitor).
Czego dokument nie mówi
W piśmie nie wskazano pierwotnego źródła informacji. Nordic Monitor ocenia, że to typowe dla tureckiej korespondencji bezpieczeństwa: pomija się udział funkcjonariuszy wywiadu, by w razie wycieku chronić państwo przed kompromitacją. Portal stawia też hipotezę, że wzmianka o analizie zdjęć i mediów społecznościowych może maskować prawdziwe metody. Informacje zdobyte przez tajnych współpracowników lub w drodze inwigilacji mogły zostać przedstawione jako biały wywiad (OSINT, czyli rozpoznanie ze źródeł otwartych), by ukryć udział agentów (Nordic Monitor). To hipoteza – dokument jej nie potwierdza, choć znane wcześniej przypadki czynią ją wiarygodną.
Nordic Monitor przypomina, że w czerwcu 2026 r. ujawnił podobny mechanizm po proteście w Strasburgu z 25 czerwca 2025 r. Informacje o uczestnikach zebrane we Francji trafiły wtedy do policji w Ankarze i zostały włączone do postępowania karnego przeciw osobie, która otrzymała azyl polityczny w Niemczech. Źródło opisano w nim enigmatycznie jako „instytucję powiązaną” (Nordic Monitor). Według portalu to określenie często stosowane w tureckiej korespondencji urzędowej, gdy nie wskazuje się dokładnego źródła informacji.
Służby nordyckie wiedzą o tym od lat
Choć rządy Norwegii, Finlandii i Danii nie skomentowały publikacji Nordic Monitor, ich służby od dawna opisują zjawisko, które w Skandynawii nazywa się „szpiegostwem uchodźczym” (fiń. pakolaisvakoilu, norw. flyktningspionasje).
Dania. W ocenie zagrożenia szpiegowskiego z 2023 r. duńska Służba Bezpieczeństwa i Wywiadu (PET) stwierdziła, że turecki wywiad zbiera na Zachodzie, w tym w Danii, informacje o osobach uznawanych przez państwo tureckie za zagrożenie. PET ustaliła też, że w Danii mieszkają osoby pochodzenia tureckiego, które przekazują władzom w Ankarze informacje o rzekomych dysydentach, w tym o osobach związanych z ruchem Gülena i z PKK (PET, 2023). W grudniu 2020 r. mieszkającej w Danii Turczynce postawiono zarzut z art. 108 duńskiego kodeksu karnego (pomoc obcemu wywiadowi). Według PET w 2016 r. wysłała do jednego z centralnych urzędów tureckich e-mail z nazwiskami osób z Danii, które uznała za związane z ruchem Gülena (PET, 2022). Już w 2017 r. radca ds. religijnych ambasady Turcji w Kopenhadze przyznał w rozmowie z dziennikiem „Kristeligt Dagblad”, że placówka zebrała informacje o czterech osobach i 14 szkołach związanych z ruchem (DR). Szwedzkie Radio ujawniło z kolei, że w styczniu 2017 r. PET przeniosła w bezpieczne miejsce co najmniej trzy osoby związane z ruchem, po uzyskaniu informacji o możliwym, politycznie motywowanym zamachu na ich życie zleconym z Turcji (Sveriges Radio).
Norwegia. Policyjna Służba Bezpieczeństwa (PST) w ocenie zagrożeń na 2023 r. pisze, że Chiny, Iran i kilka innych państw autorytarnych wykorzystują swoje służby do rejestrowania, monitorowania i wywierania wpływu na swoich obywateli w Norwegii. Szczególnie narażeni są uchodźcy i dysydenci prowadzący działalność opozycyjną. Część państw śledzi wydarzenia, spotkania i stowarzyszenia diaspory, wykorzystując do tego swoje placówki dyplomatyczne lub osoby donoszące na środowiska emigracyjne (PST, 2023). PST ostrzega też, że szpiegostwo uchodźcze przenosi się do sfery cyfrowej – od monitorowania mediów społecznościowych po włamania do urządzeń (PST, 2023, wersja norweska). Norweski kodeks karny w art. 126 penalizuje nielegalną działalność wywiadowczą obcych państw wobec osób przebywających w Norwegii (Nettavisen). Raport norweskiego centrum informacji o krajach pochodzenia (Landinfo) wskazywał Turcję jako państwo coraz aktywniejsze wobec antyrządowych emigrantów, zwłaszcza Kurdów i osób związanych z ruchem Gülena. Przytaczał też doniesienia o sporządzonej przez ambasadę w Oslo liście 45 osób, które uznano za członków ruchu (Landinfo, 2020, Nordic Monitor).
Finlandia. Fińska Służba Bezpieczeństwa i Wywiadu (Supo) definiuje szpiegostwo uchodźcze jako działania obcych władz zmierzające do szpiegowania i kontrolowania osób mieszkających w Finlandii (Supo). Już w 2016 r. pisała, że zjawisko stało się w Finlandii trwałe, a jego celem są zazwyczaj członkowie opozycji politycznej lub grup, które dane państwo uznaje za zagrożenie (Supo, 2016).
Globalna kampania
Sprawa z Antalyi wpisuje się w szerszy wzorzec. Według Freedom House od 2016 r. Turcja ścigała swoich przeciwników w co najmniej 31 krajach. Kampania opiera się w dużej mierze na tzw. renditions – przekazywaniu osób z państw przyjmujących bez należytego procesu, często z pomocą wywiadu (Freedom House). Turcja zwróciła się do 112 państw o ekstradycję 1271 osób związanych z ruchem Gülena, a do lipca 2023 r. przekazano jej 126 osób (GOV.UK). Departament Stanu USA w raporcie o prawach człowieka za 2024 r. pisze o wiarygodnych doniesieniach, że turecki wywiad porywał za granicą domniemanych członków ruchu i sprowadzał ich do Turcji przed sąd (Departament Stanu USA).
W czerwcu 2026 r. Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy umieściło Turcję wśród dziesięciu państw najczęściej stosujących represje transnarodowe – obok Chin, Rosji, Tadżykistanu, Egiptu i Iranu. Rezolucja wymienia wśród narzędzi takich represji m.in. bezprawną inwigilację, nękanie krewnych w kraju pochodzenia, nadużywanie not Interpolu i wniosków ekstradycyjnych oraz nadużywanie kwalifikacji terrorystycznych (Turkish Minute).
Dlaczego to ważne dla Europy
Dokument z Antalyi pokazuje mechanizm, który łatwo przeoczyć. Nie chodzi o spektakularne porwanie czy zamach, lecz o rutynową biurokrację. Zdjęcie z legalnej demonstracji w demokratycznym państwie trafia do tureckich akt sądowych i może zaszkodzić jej uczestnikowi albo jego rodzinie w Turcji. Skutek jest łatwy do przewidzenia: część diaspory zrezygnuje z korzystania z wolności zgromadzeń, którą gwarantują jej państwa przyjmujące.
Dla nordyckich służb to także problem sojuszniczy. Turcja, podobnie jak Norwegia, Finlandia i Dania, należy do NATO, a inwigilacja mieszkańców państw sojuszniczych przez służby partnera podważa zaufanie, na którym opiera się współpraca w Sojuszu. Nordic Monitor pyta, czy służby Norwegii, Finlandii i Danii wiedziały o inwigilacji i o wykorzystaniu danych w tureckich postępowaniach. Odpowiedzi na razie nie ma (Nordic Monitor).
