Rosyjski wywiad wojskowy GRU nasila przygotowania do zabójstw prezesów i menedżerów europejskich firm zbrojeniowych, zwłaszcza producentów dronów i ich komponentów dla Ukrainy – ostrzegają przedstawiciele pięciu europejskich służb wywiadowczych, na których powołuje się „Financial Times”. Niemiecki kontrwywiad zaleca firmom prywatną ochronę osobistą, a ślady tej kampanii prowadzą także do Polski: w sierpniu ABW zatrzymała w Warszawie Ukraińca podejrzanego o próbę zamachu bombowego na przedstawiciela ukraińskiego przemysłu obronnego.
„Financial Times” opublikował 11 października tekst zatytułowany „Rosja nasila próby zabicia szefów europejskiej zbrojeniówki, ostrzegają służby wywiadowcze” (Financial Times). Według rozmówców dziennika, przedstawicieli pięciu różnych europejskich służb, Kreml – w sytuacji pata na froncie i rosnącej presji na rosyjską gospodarkę – nakazał rozszerzenie sabotażu i operacji hybrydowych w Europie, by w nadchodzących miesiącach „śmiertelnie osłabić” poparcie dla Kijowa (LB.ua). Zabójstwa cywilów na terytorium Europy, jeszcze niedawno uważane za tabu nawet w rosyjskich służbach, mają w tych planach odgrywać coraz większą rolę (La Sicilia).
Celem są nie tylko szefowie wielkich koncernów. Źródła dziennika wskazują, że na celowniku znaleźli się także menedżerowie mniejszych przedsiębiorstw, szczególnie tych, które produkują drony lub ich podzespoły. „Poziom zagrożenia w Europie wzrósł. Wobec mienia, ale także wobec ludzi” – powiedział „FT” wysoki rangą funkcjonariusz jednej ze służb (La Sicilia).
Kontrwywiad zaleca ochroniarzy
Najdalej idące wnioski wyciągnęły Niemcy. Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (Bundesamt für Verfassungsschutz, BfV), czyli niemiecki kontrwywiad cywilny, znacząco zintensyfikował kontakty z „personelem i kierownictwem” firm sektora obronnego i zaleca im m.in. korzystanie z prywatnych zespołów ochrony osobistej – powiedział „FT” przedstawiciel urzędu (La Sicilia). Kilku menedżerów branży, zastrzegając anonimowość, przyznało, że w ciągu ostatniego półrocza wzmocnili ochronę osobistą na wyraźne zalecenie państwowych służb bezpieczeństwa. Inni stosują ją wyłącznie podczas podróży zagranicznych. Jeden z rozmówców dziennika ujawnił, że jego firma przeniosła z powodu rosyjskich gróźb zakład produkcyjny w Europie Zachodniej (LIGA.net).
Ostrzeżenia te nie pojawiły się znikąd. 5 października, sześć dni przed publikacją „FT”, prezes BfV Sinan Selen mówił podczas publicznego wysłuchania przed Parlamentarnym Gremium Kontrolnym Bundestagu – organem nadzorującym niemieckie służby specjalne – że „obok znanej działalności szpiegowskiej widzimy gotowość do sabotażu i do operacji zabójstw”. Dodał, że Rosja „już dziś godzi się na potencjalne ofiary cywilne” i „prowadzi celowe planowanie aktów przemocy wobec osób przez podmioty państwowe lub sterowane przez państwo”. Zapowiedział też „dalszy rozwój tych działań pod względem celów, metod i zaangażowanych wykonawców, w tym wykorzystania struktur przestępczości zorganizowanej” (BfV, oświadczenie Sinana Selena). Jako szczególnie zagrożone Selen wskazał transport, przemysł obronny i infrastrukturę wojskową (Bundestag). Szef wywiadu zagranicznego BND Martin Jäger ostrzegł podczas tego samego posiedzenia, że Niemcy są „w niebezpieczeństwie wejścia w gwałtowny konflikt z Rosją” (Tagesschau).
„Mokra robota” w rękach GRU
Za przygotowanie tego rodzaju operacji, określanych w żargonie rosyjskich służb jako „mokra robota” (ros. mokroje dieło) – czyli działania z użyciem przemocy, przede wszystkim zabójstwa na zlecenie – odpowiada według rozmówców „FT” głównie GRU, rosyjski wywiad wojskowy, formalnie Główny Zarząd Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej (La Sicilia). To ta sama służba, której jednostka 29155 odpowiadała według brytyjskiego rządu m.in. za wysadzenie składów amunicji w czeskich Vrběticach w 2014 r. i za próbę zabójstwa Siergieja i Julii Skripalów bojowym środkiem trującym nowiczok w Salisbury w 2018 r. (GOV.UK).
Według źródeł dziennika GRU zmienia metody. Jego oficerowie coraz częściej współpracują z grupami przestępczości zorganizowanej, korzystają z siatek agentów działających ponad granicami i rozdzielają rozpoznanie, logistykę, planowanie i wykonanie między różne komórki lub osoby. Zastępuje to model oparty na pojedynczych „jednorazowych” agentach, werbowanych przez internet za pieniądze (La Sicilia). Taki podział ról utrudnia wykrycie operacji. Wykonawca często nie wie, kto prowadził rozpoznanie, a obserwator – do czego posłużą zebrane przez niego informacje.
W części przypadków służbom udało się zidentyfikować i udaremnić spiski będące już w fazie operacyjnej. W innych wykryto podejrzane działania, w tym obserwację zmierzającą do odtworzenia codziennych nawyków konkretnych osób, zarówno w pobliżu ich domów, jak i miejsc pracy (La Sicilia). „FT” nie podał, ile spisków udaremniono, a służby nie ujawniły nazwisk większości osób objętych ochroną.
Strach jako cel sam w sobie
Funkcjonariusze, z którymi rozmawiał dziennik, podkreślają element, który odróżnia tę kampanię od klasycznych zabójstw politycznych: zamach nie musi zostać przeprowadzony, by przynieść Moskwie pożądany efekt. „Z rosyjskiej perspektywy głównym celem pozostaje cel psychologiczny. Wystarczy sprawić, by ludzie uwierzyli, że mogą stać się celem. Chcą, żeby ludzie dwa razy się zastanowili, zanim zaczną robić interesy z Ukrainą” – powiedział jeden z nich (La Sicilia).
Logika jest czytelna. Wielki koncern może sobie pozwolić na całodobową ochronę prezesa. Dla kilkudziesięcioosobowego producenta dronów koszty bezpieczeństwa stanowią poważne obciążenie finansowe – i według „FT” takie firmy mogą być szczególnie bezbronne (LIGA.net). Aleksander Olech zwraca uwagę na portalu Defence24, że Rosji wystarczy, by menedżerowie zaczęli ograniczać podróże, firmy podnosiły koszty bezpieczeństwa, małe spółki uznały projekty ukraińskie za zbyt ryzykowne, a inżynierowie mieli poczucie, że praca czyni ich osobistym celem (Defence24). Z punktu widzenia rosyjskich służb nie liczy się przy tym formalna funkcja, lecz znaczenie danej osoby dla produkcji, technologii i współpracy z Ukrainą. W dużym koncernie będzie to prezes, w małej firmie – właściciel, główny inżynier albo kierownik kluczowego projektu.
Papperger: pierwszy sygnał
Europejskie koncerny zbrojeniowe żyją w stanie podwyższonej gotowości od 2024 r. 11 lipca tego roku CNN ujawniła, powołując się na pięciu przedstawicieli władz USA i państw zachodnich, że amerykański wywiad wykrył rosyjski plan zabójstwa Armina Pappergera, prezesa Rheinmetallu – największego w Europie producenta amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm, kluczowej dla Ukrainy. Amerykanie ostrzegli Berlin, a niemieckie służby objęły Pappergera ochroną i udaremniły spisek. Według CNN był on najbardziej zaawansowanym z serii rosyjskich planów zabójstw menedżerów europejskiego przemysłu obronnego wspierającego Ukrainę (CNN). Kreml nazwał te doniesienia „fałszywką” (AP).
Oficjalne potwierdzenie przyszło pół roku później. 28 stycznia 2025 r. zastępca asystenta sekretarza generalnego NATO ds. innowacji, zagrożeń hybrydowych i cyberbezpieczeństwa James Appathurai powiedział w Parlamencie Europejskim, że rosyjska kampania sabotażu obejmowała „wykolejanie pociągów, podpalenia, ataki na mienie polityków, spiski mające na celu zabójstwo liderów przemysłu, jak – publicznie – szefa Rheinmetallu, ale były też inne spiski”. Rosjanie werbują wykonawców w internecie, sięgając po „gangi przestępcze, nieświadomą młodzież lub migrantów”, a ich działania są „zwykle prymitywne, ale mają cel: wywołać niepokój i podważyć poparcie dla Ukrainy” (Politico Europe, Reuters). Papperger jest dziś chroniony całodobowo przez policję i prywatnych ochroniarzy (Euromaidan Press).
Donaustahl: obserwacja pod domem
Sprawa, która najlepiej ilustruje opisany przez „FT” model działania, dotyczy bawarskiej firmy Donaustahl, produkującej drony rozpoznawcze i uderzeniowe dla Ukrainy. Według niemieckiej Prokuratury Federalnej 43-letni obywatel Ukrainy Sergey N. w grudniu 2025 r., działając na zlecenie rosyjskiego wywiadu, zaczął obserwować osobę zaangażowaną w dostawy dronów i komponentów z Niemiec do Ukrainy: zbierał o niej informacje w internecie i filmował jej miejsce pracy. Gdy wyjechał do Hiszpanii, zadanie przejęła najpóźniej w marcu 2026 r. 45-letnia obywatelka Rumunii Alla S., która nagrała telefonem adres zameldowania tej osoby. Sergey N. został zatrzymany w hiszpańskiej Eldzie na podstawie europejskiego nakazu aresztowania, a Alla S. – 24 marca w Rheine w Nadrenii Północnej-Westfalii (AdriaDefense).
Niemieckie media, w tym tygodnik „Die Zeit”, ustaliły, że obserwowanym był założyciel i szef Donaustahl Stefan Thumann, a niemieckie służby traktują sprawę jako przygotowania do zamachu. Ostrzeżenie o zagrożeniu przekazał pod koniec 2025 r. zagraniczny partner niemieckich służb (t-online, NV). Thumann powiedział w wywiadzie dla RTL i „Sterna”, że od tego czasu żyje w ukryciu (Kyiv Post). Trzeba jednak odnotować istotne zastrzeżenie: nakazy aresztowania dotyczą podejrzenia działalności agenturalnej na rzecz obcego wywiadu, a nie usiłowania zabójstwa ani terroryzmu (Defence Matters). Oboje podejrzani są w świetle prawa niewinni do czasu prawomocnego wyroku.
Szwecja: namiot pod domkiem prezesa Saaba
Nie każdy incydent okazuje się rosyjską operacją – i ta sprawa również mówi wiele o obecnej atmosferze. 6 sierpnia ochroniarze szefa szwedzkiego koncernu Saab Micaela Johanssona zatrzymali parę Rosjan, która rozbiła namiot ok. 50 m od domku letniskowego pod Gävle, w którym przebywał prezes, i posługiwała się krótkofalówkami. Wcześniej kobieta z tej pary weszła na teren posesji z prośbą o możliwość łowienia ryb z pomostu. Para, mieszkająca na co dzień w Hiszpanii, przedstawia się jako rosyjscy emigranci przeciwni wojnie. Sąd migracyjny uchylił decyzję o ich wydaleniu, a policja wszczęła postępowanie przygotowawcze w sprawie naruszenia miru domowego i przygotowania do kradzieży, nie przedstawiając nikomu zarzutów (SVT). Związku z jakimkolwiek planem zamachu nie ustalono (Placera). Sam Johansson tłumaczył reakcję ochrony tym, że jego rola jest „dość delikatna” (SVT).
Fabryki w ogniu: Tallin, Lipsk
Zagrożenie dla ludzi rośnie równolegle z atakami na zakłady. W nocy z 14 na 15 sierpnia podpalono budynek używany w Tallinie przez estońską firmę Milrem Robotics, która dostarcza Ukrainie bezzałogowe pojazdy lądowe THeMIS. Trzech podejrzanych obywateli Łotwy zatrzymano na Łotwie i przekazano Estonii (Defense News). 29 września estoński rząd oświadczył, że na podstawie informacji Służby Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KAPO) może „z pełnym przekonaniem” stwierdzić, że podpalenie było aktem sabotażu zleconym przez rosyjskie służby specjalne (ERR). Kreml odrzucił te oskarżenia jako „bezpodstawne” (Reuters).
4 sierpnia na lotnisku Lipsk/Halle, obsługującym transporty wojskowe NATO i ukraińskie samoloty transportowe Antonow, znaleziono w pobliżu ukraińskich maszyn drona z ładunkiem wybuchowym. Zapalnik nie zadziałał, a ładunek zneutralizowano (BBC). 1 września niemiecki rząd oficjalnie obarczył odpowiedzialnością Rosję. Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt mówił o „wysokim poziomie wiedzy technicznej” i drobiazgowym planowaniu, przy czym samo wykonanie pozostawiono „niskiego szczebla” agentom. Berlin zapowiedział zamknięcie jednego z rosyjskich konsulatów (AP).
Polski wątek: bomba w Irpieniu, pożar w Skarżysku
Polska nie jest wyłącznie obserwatorem tej kampanii. 5 sierpnia 2026 r. funkcjonariusze ABW zatrzymali w Warszawie 63-letniego obywatela Ukrainy Serhija P., podejrzanego o próbę zamachu na przedstawiciela ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego w Irpieniu w obwodzie kijowskim. Według Agencji podłożył on pod samochodem używanym przez potencjalną ofiarę improwizowany ładunek wybuchowy, który miał zostać zdetonowany zdalnie za pomocą telefonu komórkowego. Po nieudanej próbie zbiegł do Polski. Prokuratura Krajowa przedstawiła mu zarzut usiłowania zabójstwa z użyciem posiadanych bez zezwolenia materiałów wybuchowych, a sąd aresztował go na trzy miesiące. Według ustaleń mężczyzna działał na zlecenie rosyjskich służb specjalnych (ABW).
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przedstawia przebieg zdarzeń nieco inaczej. Według SBU zamach zorganizowała FSB, która w lutym zwerbowała mężczyznę – przesiedleńca z obwodu ługańskiego. Ładunek, zawierający ok. 1 kg heksogenu, miał zostać przytwierdzony pod fotelem kierowcy i wykryty oraz rozbrojony przez saperów. Zatrzymany miał zamiar przedostać się z Polski przez Białoruś do Rosji, a Ukraina wystąpiła o jego ekstradycję (Militarnyi). Rozbieżność co do tego, czy ładunek nie zadziałał, czy został wcześniej wykryty, pozostaje niewyjaśniona w publicznie dostępnych źródłach.
Drugi polski sygnał dotyczy zakładów. W nocy z 30 na 31 sierpnia doszło do pożaru na terenie WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej, należącej do Grupy WB – jednego z liderów polskiego sektora bezzałogowego, którego systemy wykorzystuje także Ukraina. Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo w sprawie udziału w działalności obcego wywiadu i przestępstwa o charakterze terrorystycznym, polegającego na celowym wywołaniu pożaru „poprzez podłożenie ładunku zawierającego materiały łatwopalne”. Zniszczeniu uległy pomieszczenia magazynowe, a szkody oszacowano na co najmniej 15 mln zł. Śledztwo prowadzone jest „w sprawie”, nikomu nie przedstawiono zarzutów (Prokuratura Krajowa). Według wiceszefa MSWiA Czesława Mroczka monitoring zarejestrował zamaskowaną osobę, która wtargnęła na teren zakładu (Gazeta.pl).
Polska Grupa Zbrojeniowa zapewniła w odpowiedzi na pytania Defence24, że informacje o możliwych zagrożeniach dla pracowników europejskiego przemysłu obronnego traktuje „z najwyższą powagą”, a bezpieczeństwo pracowników i kadry zarządzającej pozostaje jednym z priorytetów grupy. PGZ nie komentuje jednak stosowanych procedur ani środków ochrony (Defence24). Grupa WB poinformowała, że „na bieżąco współpracuje z instytucjami bezpieczeństwa państwa” (Defence24). Szef ABW płk Rafał Syrysko mówił w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że rosyjskie służby przygotowywały w Polsce zamachy m.in. na rosyjskich dysydentów i przedstawicieli władz Ukrainy. „Obserwujemy wyraźną skłonność rosyjskich służb do działań kinetycznych, czyli takich, które mogą powodować realne zniszczenia i ofiary” – podkreślił (Rzeczpospolita).
Tabu, które nigdy nie było absolutne
Teza, że zabójstwa cywilów w Europie były dla rosyjskich służb tabu, wymaga doprecyzowania. Dotyczyła ona przede wszystkim osób niezwiązanych z rosyjskim państwem. Wobec tych, których Kreml uważa za zdrajców lub wrogów, Moskwa takich ograniczeń nie stosowała. W sierpniu 2019 r. oficer FSB Wadim Krasikow zastrzelił w berlińskim parku Kleiner Tiergarten Gruzina czeczeńskiego pochodzenia Zelimchana Changoszwilego; berliński sąd uznał, że zabójstwo zleciły „organy państwowe rządu centralnego Federacji Rosyjskiej”, i nazwał je „terroryzmem państwowym” (DW). W lutym 2024 r. w hiszpańskiej Villajoyosie zastrzelono Maksima Kuźminowa, rosyjskiego pilota, który przeleciał śmigłowcem na stronę ukraińską; hiszpański wywiad przypisał zabójstwo bezpośredniemu rozkazowi władz rosyjskich (El País), choć sąd w grudniu 2025 r. umorzył tymczasowo śledztwo z powodu niewykrycia sprawców (Reuters).
Istnieje też precedens bezpośrednio dotyczący branży zbrojeniowej. W 2015 r. funkcjonariusze jednostki 29155 GRU otruli nowiczokiem bułgarskiego handlarza bronią Emiliana Gebrewa, którego firma dostarczała uzbrojenie m.in. Ukrainie. Przeżył (The Cipher Brief). Nowością nie jest więc sam pomysł eliminacji osób z przemysłu obronnego, lecz skala zjawiska, jego systemowość i model wykonawczy: rozproszone komórki, podwykonawcy ze świata przestępczego i cele wybierane spośród zwykłych menedżerów, a nie wyłącznie spośród postaci symbolicznych.