WAŻNE!PILNE!: Polskie służby prowadzą operację specjalną na granicy z Rosją. Ryzyko operacji dywersyjnych i sabotażowych→
SBU zatrzymała w Odessie 20-latka, który na zlecenie rosyjskich służb montował nadajniki GPS na cysternach paliwowych. Cel był prosty: śledząc, gdzie tankują, Rosjanie chcieli ustalić położenie magazynów paliwa i uderzyć w nie rakietami i dronami. Agent zainstalował co najmniej dwa nadajniki, na wojskowej i cywilnej cysternie. Wcześniej, wyrzucony ze studiów i pracujący jako tragarz na poczcie, szukał „łatwego zarobku” w kanałach Telegrama. Zamiast szukać magazynów, wystarczyło podczepić się pod logistykę, która sama do nich prowadzi. To przykład tego, co w rozpoznaniu nazywa się wykorzystywaniem wzorców ruchu. Uważam, że lekcja dla każdej armii i operatora infrastruktury krytycznej jest oczywista: pojazdy obsługujące obiekty wrażliwe muszą być regularnie sprawdzane pod kątem urządzeń śledzących, a trasy i miejsca tankowania nie mogą być przewidywalne. Rekrutacja przez Telegram i jednorazowi wykonawcy za drobne kwoty to dziś standardowy rosyjski model. Jest tani, a w razie wpadki Moskwa traci tylko człowieka, który jest wyłącznie narzędziem.